Jak daleko pozwalają Wam posuwać się szefowie w formułowaniu/zmianie/modyfikacjach treści umów w czasie negocjacji z Klientami?
w granicach zdrowego razsądku:)
Cóż,
kreatywność jest poszukiwana. Byle tylko prawnik zaakceptował i w drogę
Zasdroszczę Łukaszowi, u mnie nie wystarczy prawnik… Prawnika jeszcze mogę przekonać, ale są inne “instutucje”
Oj Tomku, miałem okazję współpracować mocno z Twoją firmą w swojej karierze i wiem co to znaczy…. współczuję.
Zresztą podobnie było w Orange, trochę bardziej życiowo i mniej biurokracji, ale dużo zachodu z każdym papierkiem.
Zresztą podobnie było w Orange, trochę bardziej życiowo i mniej biurokracji, ale dużo zachodu z każdym papierkiem.
taaa, ale to było jakiś czas temu, teraz jest jeszcze bardziej “niewygodnie”
Chodzi mi nie tyle o prawną formę zapisów, co o warunki współpracy. Tak jak napisał Przemek - czy macie zaufanie góry i “zielone światło” do negocjacji, czy większość spotkań kończycie “ok, muszę to skonsultować z zespołem…”
?
Tomek,
6 miesięcy temu - nie wierzę, że tak wiele się zmieniło
Robert - to zależy w dużej mierze od szefa, mój poprzedni miał bardzo biznesowe podejście, obecny jest natomiast mniej biznesowy.
Z reguły wiem na co mogę sobie pozwolić, najgorsze np jest to, że wiem, że coś jest technicznie mozliwe do zrobienia, ale z racji tego, że nia jest to w jakiś sposób opisane w ceniiku/regulaminie/uchwale to może być problem z realizacją, i to mnie wpienia:-)
Łukasz, to bys się zdziwił :-), jak chcesz wiedzieć więcej to mogę napisać Ci pw
Z reguły wiem na co mogę sobie pozwolić, najgorsze np jest to, że wiem, że coś jest technicznie mozliwe do zrobienia, ale z racji tego, że nia jest to w jakiś sposób opisane w ceniiku/regulaminie/uchwale to może być problem z realizacją, i to mnie wpienia:-)
Łukasz, to bys się zdziwił :-), jak chcesz wiedzieć więcej to mogę napisać Ci pw
Chyba taka jest już przypadłość korporacji, że jeśli coś nie jest uregulowane, to:
1) ureguluj to (w przynajmniej rocznym procesie legislacyjnym…)
2) zrezygnuj z tego z zaciśniętymi zębami…
1) ureguluj to (w przynajmniej rocznym procesie legislacyjnym…)
2) zrezygnuj z tego z zaciśniętymi zębami…
Czyli w większości przypadków nieuregulowane = niewykonalne…
Może dlatego nie bardzo widzę siebie w korporacji?
to muszę zmienić firmę…. za dużo mam “nieuregulowanych” pomysłów
U mnie wszystko zależy od drugiej strony czyt. zamawiającego, już na początku postępowania znam całą treść umowy i mogę ją na spokojnie przeanalizować, gorzej jest z podwykonawstwem tu trzeba dokładnie przenieść zasady i treści z dużej, głównej umowy na tą dla firmy wykonującej podzlecenie i tu zaczynają się schody, gdyż niejednokrotnie trzeba przenosić zakres odpowiedzialności w takim samym stopniu jaki mamy my, co jest nie do przyjęcia dla małego zamówienia.. cóż trzeba kombinować jakoś.
0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.