Skip to content

Categories:

Czy istnieje zależność między wyglądem sprzedawcy a sprzedażą?

Kiedyś myślałam, że to bez znaczenia…a teraz wiem, że to jest ważne. Co Wy na to?
Co jest ważne w wyglądzie sprzedawcy by sprzedać?
Jakie są Wasze doświadczenia w tej sprawie?

Zapraszam do dyskusji………



Sadze ze moze nie jest to najwazniejsze, ale jadnak jest wazne. Ludziom “ladnym/zadbanym/reprezentatywnym” jestesmy sklonni przypisywac dobre cechy. Lepsze jest wiec pierwsze wrazenie. No a pierwsze wrazenie to … mysle ze dalej to juz kazdy wie ;)

Cytat:Sadze ze moze nie jest to najwazniejsze, ale jadnak jest wazne. Ludziom “ladnym/zadbanym/reprezentatywnym” jestesmy sklonni przypisywac dobre cechy. Lepsze jest wiec pierwsze wrazenie. No a pierwsze wrazenie to … mysle ze dalej to juz kazdy wie ;)

Jestem podobnego zdania… nie jest to może najważniejszy element, ale ludzie dobrze wygladający (przystojni, elegancko ubrani, czyści i pachnący) mają większe szanse na biznes… choć w mojej praktyce miałem nieraz do czynienia z handlowcami o wątpliwej prezencji i ubiorze, a należeżącymi do liderów w swoim zespole.
Wychodzę z założenia, że klienci najpierw kupują człowieka dopiero potem produkt czy usługę. Dlatego warto zadbać o prezencję. Myślę jednak, że niedobory w wyglądzie można nadrobić różnymi umiejętnościami, np. odsłaniania swoich emocji (tzn. bycie autentycznym i nie graniem twardziela, kiedy mam pełne portki ze strachu; mistrzostwem dla mnie jest umiejętność nazwania tego stanu), zainteresowanie się światem klienta (słuchanie, zadawanie pytań) i wiele innych…


Oczywiscie ze wyglad jest wazny, inaczej firmy nie tworzylyby dress code’ow. W zaleznosci od sytuacji, czasem pomaga odzwierciedlanie wygladu, np. podczas rozmow z top managementem, zeby ustanowic siebie jako partnera na rownym poziomie, a czasem odroznianie sie, np. bedac agentem zmiany w firmie i ’sprzedajac’ te zmiany, trzeba byc innym niz wiekszosc.

Po wygladzie mozna tez wiele powiedziec o czlowieku, jesli jest niestarannie ubrany np. pognieciony krawat albo resztki lakieru na paznokciach to mysle ze klient moze utozsamiac te cechy sprzedawcy z cechami produktu (wybrakowany, niedokladny, itp).

No i kwestia wiarygodnosci - wystarczy spojrzec na zabiegi specow od marketingu politycznego co robia z kandydatami na prezydentow - niebieskie krawaty bo niebieski jest akurat utozsamiany z wiarygodnoscia, albo soczewki do oczu, opalenizna, dieta, itd…

Zreszta patrzac na kolegow z pracy ktorych na codzien widze w garniturach, gdy pojawiaja sie w dzinsach, nawet moj szacunek zawodowy do nich spada:)


Macie racje, coś w tym musi być.

Jeden z moich szefów pojechał kiedyś na Ukrainę, zarządzać tamtejszym działem sprzedaży.
Pierwsze co zrobił to wysłał ludzi by o siebie zadbali (fryzjer, nowe ciuchy itd. ;-)


Według mnie sprzedawca MUSI napewno być zadbany i schludnie ubrany. Jednak garnitur Armaniego nie jest wymagany w każdej sytuacji. Oczywiście ubiór musi być dostosowany do klienta.

Poza tym uważam, że ważne jest ogólne wrażenie jakie wywołuje sprzedawca a nie sam wygląd. Osobiście znam kilka osób, które jako modele czy modelki nie mogli by pracować ale ogólnie uśmiechem, sposobem mówienia, charakterem, ruchami… sprawiają, że na starcie rozmówcy są przychylnie nastawieni.


Cytat:Według mnie sprzedawca MUSI napewno być zadbany i schludnie ubrany. Jednak garnitur Armaniego nie jest wymagany w każdej sytuacji. Oczywiście ubiór musi być dostosowany do klienta.

Poza tym uważam, że ważne jest ogólne wrażenie jakie wywołuje sprzedawca a nie sam wygląd. Osobiście znam kilka osób, które jako modele czy modelki nie mogli by pracować ale ogólnie uśmiechem, sposobem mówienia, charakterem, ruchami… sprawiają, że na starcie rozmówcy są przychylnie nastawieni.

Wojciech: To Twoje zdanie.”Ubiór dostosowany do klienta”. Super powiedziane. Jak się ubrać i do jakiego klienta tak a do jakiego inaczej? A może przestać o tym myśleć i robić to co serce dyktuje?……………..


Jest na ten temat sporo książek i poradników więc nie będę tu opisywał, poza tym nie czuję się kompetentny do taki rad.

Ogólnie tylko mogę powiedzieć jak ja to robię. Staram się dostosować ubiór (ogólnie wygląd) do wieku, stanowiska, charakteru, płci, kultury organizacyjnej…
To zależy ile mam informacji, czy rozmawiałem już telefonicznie, czy może ktoś mnie umawiał na spotkanie. Inaczej mogę wyglądać jak jest to już etap ralizowania projektu czy umowy. Raz się golę raz wolę mieć 1-3 dniowy zarost, raz ubrany na jasno, raz ciemniej, raz młodzieżowo a drugim razem bardziej poważniej… jak to często psycholodzy mawiają “to zależy”.

Nie wiem jakiej odpowiedzi się Pani spodziewała więc moje wywody są raczej mało skonkretyzowane. Najważniejsze jest to żeby zwracać na ten aspekt uwagę i nie pójść w 3-częściowym garniturze (oczywiście mówię o mężczyznach) sprzedawać encyklopiedie jako akwizytor czy produkty w sklepie. I w drugą stronę aby nie pójść w garniturze bez krawata do prezeza dużego przedsiębiorstwa negocjować milionowy kontrakt.



Witam
Czy ubiór jest ważny – oczywiście ze tak. Jest takie przysłowie ( czy jakoś tak),,JAK CIĘ WIDZĄ TAK CIĘ PISZĄ’’ Coś w tym musi być. Jak to jest, iż przychodzi ktoś do ciebie i wystarczy jedno spojrzenie (długie) i już wiesz u tego pana to nie kupię – nie mam do niego zaufania.
Ubiór jest bardzo ważnym elementem przygotowania do pracy. Potrzebne też jest wyczucie.
Niektórzy nazywają to 30 sekundową sprzedażą.

[author]Jolanta


A czy ktos dysponuje danymi jak wielka jest ta zaleznosc miedzy wygladem a sprzedaza?

Wszystko to prawda.

Czasem można wprawić klienta w zażenowanie, kiedy przychodzi handlowiec w perfekcyjnie dobranym uniformie, a dyrektor/prezes w zielonej marynarce i krawatem w stylu śledzik :)

Na pierwsze spotkanie lepiej nie przesadzać - po prostu schludnie i bez wodotrysków w stylu koszul z mankietami i inicjałami na nich, złotymi spinkami itp…
Drugie spotkanie można już dobrać gaderobę perfekcyjnie.

Uważam, że ze strojem jest tak samo, jak z dopasowywaniem się do klienta pod kątem mowy ciała np.
Inaczej to jednak dziaa w relacjach mężczyzna sprzedawca - klient, a kobieta sprzedawca - klient. Lepiej, żeby sprzedawca kobieta nie mia takiego samego elementu stroju jak kobieta klient, bo może być nieprzyjemnie. U facetów jest odwrotnie proporcjonalnie. Załóż taką samą koszulę i krawat i masz przyjaciela do końca życia :D

KAsiu - takich badań nie widziałem, ale może watro się kirować standardowymi badaniami mówiącymi o rzeczach na które osoby o płci przeciwnej zwracają uwagę. U kobiet w stosunku do mężczyzn mamy jako pierwsze paznokcie, dłonie, włosy i twarz, potem za przeproszeniem “tyłek” :) Jakby nie było kontakty międzyludzkie podświadomie sprowadzają się do pierwotnych instynków i atawizmów.


Łukasz Wieczorek: Lepiej, żeby sprzedawca kobieta nie mia takiego samego elementu stroju jak kobieta klient, bo może być nieprzyjemnie.

A czy na linii kobieta-kobieta wieksze sa szanse na sprzedaz gdy sprzedajacy wyglada “gorzej” niz kupujacy czy “tak samo” czy “lepiej”, czy tez to zalezy? Chodzi mi o to czy kupujacy jako kobieta nie woli czasem widziec w sprzedawcy kobiecie osobe ktora wyglada gorzej i nie stanowi dla niej konkurencji na polu prywatnym. Jak myslicie?


Na pewno też zależy…
sprzedaję oprogramowanie do zarządzania firmą, gdybym miała wyglądać gorzej niż te wszystkie główne księgowe, którym prezentowałam programy fk… byłoby to niemozliwe.

Psychika kobiet - o niej można by wiele książek napisać - jest dość skomplikowana, potrafimy być zazdrosne o wygląd chociażby, ale tak czy inaczej jestem zdania, że handlowiec nie sprzedaje samego produktu, sprzedaje siebie, swoje zdolności i umiejętności, swoją młodość, aparycję.

Cytat:Łukasz Wieczorek: Lepiej, żeby sprzedawca kobieta nie mia takiego samego elementu stroju jak kobieta klient, bo może być nieprzyjemnie.

A czy na linii kobieta-kobieta wieksze sa szanse na sprzedaz gdy sprzedajacy wyglada “gorzej” niz kupujacy czy “tak samo” czy “lepiej”, czy tez to zalezy? Chodzi mi o to czy kupujacy jako kobieta nie woli czasem widziec w sprzedawcy kobiecie osobe ktora wyglada gorzej i nie stanowi dla niej konkurencji na polu prywatnym. Jak myslicie?


Moim zdaniem w relacji kobieta - kobieta, sprzedawca nie może wyglądać “gorzej”. Najlpiej trafić chyba na ten sam poziom. Wydaje mi się jednak, że to do końca nie jest możliwe i delikatne odstępstwa w jedną czy drugą stronę nie powinny mieć wpływu.

Przydałby się tu nam jakiś spec od mowy ciała itp…. :)


Przydalby sie przydal:)

odnośnie wyglądu sprzedawcy i jego upodobnieniu do klienta przypomniała mi się dość ciekawa rzecz… wszyscy pewnie pamiętacie 40-latka? Pana inżyniera w garniturze i gumofilcach:) Otóż kiedys miałem okazję jechać do przedsiębiorcy rolnego z osobą zajmującą się pozyskiwaniem funduszy unijnych. Oboje ubrani “kodeksowo”: ja garniturek, ona żakiecik… jakiż było moje (miłe)zaskoczenie gdy Pan zaproponował nam wyjście w “teren” a moja towarzyszka szybciukto zmieniła buciki na obcasie na całkiem gustowne kalosze… ja niestety nie miałem butów na zamianę i możecie sobie wyobrazic jakie katusze przeżywałem brodząc pantoflami w błotku:):) Klient nie ukrywam był zadowolony z mojej partnerki a nie ze mnie (faceta idącego jak baletnica), docenił jej fachowość i gotowość do wyjścia w “teren”…zlecenie zostało podpisane a klient z koleżanką utrzymuje stały kontakt.
Moim zdaniem wniosek z tego jest taki by dostosowywać się do klienta, inaczej będzie wyglądał sprzedawca usług prawnych który kontaktuje sie z klientem na poziomie zarządu firmy, a inaczej hanlowiec który zaopatruje osiedlowe punkty sprzedaży.

„Ładny” jest pojęciem względnym. Sprzedając biżuterię, kosmetyki czy sprzęt RTV “ładny” sprzedawca to schludnie ubrany i o nienagannych manierach. Natomiast mechanik w warsztacie samochodowym, który sprzedaje swoje usługi ubrany w białą koszulę i posiadający czyste, zadbane dłonie raczej nie przyciągnąłby klientów.
Kiedyś jedna z dużych firm, gdy wchodziła na rynek, rozdawała karty członkowskie potencjalnym klientom – drobnym przedsiębiorców. Gdy jej przedstawiciele (garnitury, krawaty – taki standard ubioru obowiązywał) grupą weszli na bazar natychmiast większość straganów opustoszała – zostali wzięci za kontrolerów. Aby nie powodować paniki podczas kolejnych akcji sprzedażowych – zmieniono standardy: obowiązkowe stały się swetry. :-) Czyli najważniejsze: ubiór sprzedawcy musi być dostosowany do klientów. Tak samo sprawa się ma z językiem jakiego używamy (mówiony) i mową ciała. Warunkiem aby coś sprzedać jest zaufanie i polubienie sprzedawcy. Trudno to osiągnąć gdy przypomina on „kosmitę” ;-)


Mój wygląd jest dosyć egzotyczny - urodziłem się w Polsce, ale jestem czarny. Pomaga mi to prowadzić interesy

O, proszę.
Omar poruszył tutaj kwestię, która się nie pojawiłą wcześniej.
Opisz proszę Omar pod jakim wzgldem uważasz, że jest Ci łatwiej w biznesie ? Czy odmienny kolor skóry powoduje, że ludzie sąbardziej skłonni do współpracy ? Z czego to wynika, bo nie rozumiem do końca ? Czyżby chęć posiadania “egzotycznego” jak to powiedziałeś znajomego ?
Mam kilku znajomych o arabskim pochodzeniu (również wyróżniają się w tłumie) pracujących w Polsce, ale nie słyszałem dotąd o tego typu zachowaniach ze strony ich klientów czy współpracowników…

Cytat:odnośnie wyglądu sprzedawcy i jego upodobnieniu do klienta przypomniała mi się dość ciekawa rzecz… wszyscy pewnie pamiętacie 40-latka? Pana inżyniera w garniturze i gumofilcach:) Otóż kiedys miałem okazję jechać do przedsiębiorcy rolnego z osobą zajmującą się pozyskiwaniem funduszy unijnych. Oboje ubrani “kodeksowo”: ja garniturek, ona żakiecik… jakiż było moje (miłe)zaskoczenie gdy Pan zaproponował nam wyjście w “teren” a moja towarzyszka szybciukto zmieniła buciki na obcasie na całkiem gustowne kalosze… ja niestety nie miałem butów na zamianę i możecie sobie wyobrazic jakie katusze przeżywałem brodząc pantoflami w błotku:):) Klient nie ukrywam był zadowolony z mojej partnerki a nie ze mnie (faceta idącego jak baletnica), docenił jej fachowość i gotowość do wyjścia w “teren”…zlecenie zostało podpisane a klient z koleżanką utrzymuje stały kontakt.
Moim zdaniem wniosek z tego jest taki by dostosowywać się do klienta, inaczej będzie wyglądał sprzedawca usług prawnych który kontaktuje sie z klientem na poziomie zarządu firmy, a inaczej hanlowiec który zaopatruje osiedlowe punkty sprzedaży.

przykład mnie powalił. nie wpadł bym, aby gumiaki z sobą wziąć… brzm to jak jedna z tych anegdotek które wszyscy opowiadają i się śmieją ,że kumpel kumpla coś tam gdzieś zrobił. Szcuneczek, ze odwagi ci nie zabrkło aby wyjsć w “teren” w zwykłych trzewikach hehe

co do kwestii ubioru, to uważam ,że jest ona niezwykle istotna. powiem więcej - odpowiedni uniform plus takie gażety jak dizajnerski zegarek, fajny nowy telefon, spineczki do koszuli… jakies droge rowniez dizajnerskie okularki potrafią zdziałać z dobrze skrojonym garniturem naprawdę dużo. tyle tylko, że na jednych kilentów to działa a dla innych jest to zupełnie obojętne. sprawa jest prosta, to troszkę jak z tą znaną nam wszystkim grą pascala. pozwolę sobie to tak sparafrazowac:

jeśli dobrze wyglądasz i na kliencie zrobi to dobre wrażenie - wygryważ. jeśli dobrze wyglądasz i na kliencie nie zrobi to żadnego wrażenia - nie wygrywasz nic i nie przegrywasz. jeśi nie wyglądasz dobrze, czytaj wyglądasz źle i na kliencie wywrze to złe wrażenie - przegrywasz.
aby nie było i żeby trzymało się to kupy to przyjmijmy wszyscy ,że jak się nie wygląda dobrze to zawsze klient ma złe wrażenie hehe

filozof ze mniekiepski, zwłaszcza o tej porze hehe

ps. dodam jescze ,że w mojej branży ludzie zwracają uwage na tekie kwestie jak ubiór.


Edycja: dnia 08.03.07 o godzinie 01:11


Posted in Uncategorized.

0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

Some HTML is OK

(required)

(required, but never shared)

or, reply to this post via trackback.