Nie ma ludzi reprezentatywnych. Są reprezentacyjni :):)
Reprezentatywna może być próba :):)
Ale…. uważam, że strój należy dobrać do sytuacji. Nie sprzedaję - więc jestem po “drugiej stroni ebarykady”. Bardzo usztywniony styl mnie bawi. Po prostu. Szczególnie, gdy nie idzie za tym wiedza. Jasne, że pierwsze wrażenie jest ważne. Ale milej widzę czyste buty i ładną fryzurę niż garnitur spod igły
Edycja: dnia 08.03.07 o godzinie 09:18
Edycja: dnia 10.03.07 o godzinie 20:20
Edycja: dnia 10.03.07 o godzinie 20:20
Trzy tygodnie temu - a był to czwartek - był u mnie bardzo ładnie wyglądający pan. Miał mi przygotować ofertę na 15 palmtopów. Z doradzeniem było tak sobie (wiedza n/t produktu ) ale powiedział, że na piątek przygotuje ofertę , bo ma huk roboty. Zaproponowałam, że może leipej na poniedziałek , bo chcę konkrety i niech przemyśli jakiś upust, bo potrzebuję jeszcze 10 telefonów kom. i jeszcze kilka innyc rzeczy.
Obiecał, że jednak na piętek będzie oferta (wiedza n/t sprzedaży).
Dostałam w piątek jakiegoś gniota - w komentarzach było, że nie dał rady przygotować oferty , ale WYSŁA TAK JAK OBIECAŁ (wiedza n/t procesu sprzedaży) . To co mi wysłam nie dośc ,że zawierało pół tego co chciałam to jeszcze informacje tam zawarte znalazłam sobie sama na necie. Napisałam mu maila, że dziękuję za niedopasowaną do moich potrzeb ofertę i czekam na kompletną + propozyjca zniżki.
Dostałam odpowiedź, że w poniedziałek na bank, ale przeprasza, wysłał - BO CHCIAŁ BYĆ SŁOWNY.
Do dziś nie dostałam oferty - minęły trzy tygodnie - wiedza n/t client handling ??????????
Wolałabym , żeby przyszedł w dresie, ale żebym jednak miała tę ofertę… Na mnie ciuch nie robi wrażenia - wrażenie robi wiedza i profesjonalizm.
Trzy tygodnie temu - a był to czwartek - był u mnie bardzo ładnie wyglądający pan. Miał mi przygotować ofertę na 15 palmtopów. Z doradzeniem było tak sobie (wiedza n/t produktu ) ale powiedział, że na piątek przygotuje ofertę , bo ma huk roboty. Zaproponowałam, że może leipej na poniedziałek , bo chcę konkrety i niech przemyśli jakiś upust, bo potrzebuję jeszcze 10 telefonów kom. i jeszcze kilka innyc rzeczy.
Obiecał, że jednak na piętek będzie oferta (wiedza n/t sprzedaży).
Dostałam w piątek jakiegoś gniota - w komentarzach było, że nie dał rady przygotować oferty , ale WYSŁA TAK JAK OBIECAŁ (wiedza n/t procesu sprzedaży) . To co mi wysłam nie dośc ,że zawierało pół tego co chciałam to jeszcze informacje tam zawarte znalazłam sobie sama na necie. Napisałam mu maila, że dziękuję za niedopasowaną do moich potrzeb ofertę i czekam na kompletną + propozyjca zniżki.
Dostałam odpowiedź, że w poniedziałek na bank, ale przeprasza, wysłał - BO CHCIAŁ BYĆ SŁOWNY.
Do dziś nie dostałam oferty - minęły trzy tygodnie - wiedza n/t client handling ??????????
Wolałabym , żeby przyszedł w dresie, ale żebym jednak miała tę ofertę… Na mnie ciuch nie robi wrażenia - wrażenie robi wiedza i profesjonalizm.
urzekła mnie twoja historia
ale tak szczerze, to gdybyś została obsłużona tak jak trzeba przy czym a) przez pana w dresie b) dobrze wyglądającego pana, to chyba lepiej pracowało by ci się z tym drugim. Poza tym gdybyś miała ocenić po wyglądzie to, który z nich jest bardziej profesjonalny, to wydaje mi się ,ze nie miała byś wątpliwości z tym któego wybrać.
co do odpowiedniego ubioru to czasem jest to taka sama sprzedaż jak sprzedaż profuktu. klient czasem musi kupić najpierw nas jako ludzi, jako profesjonalistów, a później kupuje produkt, usługę. a co kto woli to jest inną kwestią. wiadomo ,że kupujemy zawsze produkt a nie opakowanie… chociaż często się zdarza ,że jest zupełnie na odwrót.
Edycja: dnia 11.03.07 o godzinie 00:00
Edycja: dnia 10.03.07 o godzinie 20:20
Trzy tygodnie temu - a był to czwartek - był u mnie bardzo ładnie wyglądający pan. Miał mi przygotować ofertę na 15 palmtopów. Z doradzeniem było tak sobie (wiedza n/t produktu ) ale powiedział, że na piątek przygotuje ofertę , bo ma huk roboty. Zaproponowałam, że może leipej na poniedziałek , bo chcę konkrety i niech przemyśli jakiś upust, bo potrzebuję jeszcze 10 telefonów kom. i jeszcze kilka innyc rzeczy.
Obiecał, że jednak na piętek będzie oferta (wiedza n/t sprzedaży).
Dostałam w piątek jakiegoś gniota - w komentarzach było, że nie dał rady przygotować oferty , ale WYSŁA TAK JAK OBIECAŁ (wiedza n/t procesu sprzedaży) . To co mi wysłam nie dośc ,że zawierało pół tego co chciałam to jeszcze informacje tam zawarte znalazłam sobie sama na necie. Napisałam mu maila, że dziękuję za niedopasowaną do moich potrzeb ofertę i czekam na kompletną + propozyjca zniżki.
Dostałam odpowiedź, że w poniedziałek na bank, ale przeprasza, wysłał - BO CHCIAŁ BYĆ SŁOWNY.
Do dziś nie dostałam oferty - minęły trzy tygodnie - wiedza n/t client handling ??????????
Wolałabym , żeby przyszedł w dresie, ale żebym jednak miała tę ofertę… Na mnie ciuch nie robi wrażenia - wrażenie robi wiedza i profesjonalizm.
urzekła mnie twoja historia
Tamten ładny pan zapewne też uważa, że mnie urzekł :):)
Edycja: dnia 11.03.07 o godzinie 00:03
Panną byłam baaaardz dawno :):)
Nie oceniam “po wyglądzie” - życie nauczyło mnie, jak bardzo możan się pomylić. Oczywiście - pierwsze wrażenie, pierwszych kilkanaście sukund - nie można zaprzeczyć, ale….
Szczerze mówiąc nie jestem przywiązana do garniturów, krawatów, garsonek. Na mnie wrażenie robi człowiek. Jego sposób mówienia, twarz, uśmiech.
Inna “urzekająca historia” jest krótsza. Wpadł do nas kiedyś pan nienagannie ubrany - ale wyglądający w tym garniturze jak idiota
Po prostu dresiarz wbity w garnitur
Takie było pierwsze wrażenie - i rzeczywiście się potwierdziło w dalszej rozmowie. Wiedział jedno : mamy podpisać umowę :):) Umowę na ochronę biura
nooo brakowało mu tylko większego kija
Wiem, że to okrutne, ale czasem dobrze jak firma się zastanowi kogo puszcza na “pierwszą linię”. Umowy nie podpisałyśmy.
Gdyby kolega przyszedł w dżinsach i flanelowej koszuli wyglądałby zapewne normalnie. A tak wyglądał kuriozalnie.
Ostatnio robiłam “casting” na ekipę do budoey domu. Najbardziej mnie rozbawił pan w garniturze. Spodziewałam się budowlańca a tu… biznesmen………proponując na “dzień dobry” usługe bez faktury……..czyli cfanieczek?
Myślę, że trzeba sie dobrze zastanowić jak wyglądać i dostosowac ubiór do sytuacji, czy wręcz sprzedawanej usługi.
Edycja: dnia 11.03.07 o godzinie 14:33
Moze i Klientowi to bez znaczenia (pozornie) ale wg mnie strój jets bardzo istotny. Jednakze sam ubiór czy fryzura nie załatwia za mnei sprawy. Dlatego warto przygotowac sie do spotkania. Moim zdaniem zarówno ubór i wiedza dot produktu/ usługi jest BARDZO ważne. I ważne by szło to w parze.
słuchajcie a co sądzicie o różnego rodzaju gadźetach w pracy. np. laptopy, dizajnerskie komórki, palmptopy, podręczne gpsy, fajne zegarki, ozdóbki, spinki, wizytowniki… itp. jak to może wpłynąć na wzrost szansy sprzedaży. czy działa, czy robi to na ludziach jakieś wrażenie ? co sądzicie ?
kiedyś zadarzyło mi się nie sfinalizować dosyć fajnej umowy tylko dlatego, że na poprzednim spotkaniu zapomniałem zostawić klientowi swoją wzytówkę, albo nie miałem przy sobie. klient pare godzin później podczas rozmowy telefonicznej oznajmił mi ,że to własie było powodem tego ,że się nie zdecydował.
Edycja: dnia 13.03.07 o godzinie 23:40
biznesu
profesorami w dziedzinie zarabiania dużych pieniędzy…
Co do elementów stroju itp., w niektórych kręgach nie wejdziesz na kolejny etap rozmów, jeżeli lustracja samochodu którym przyjechałeś, noszonego zegarka i pióra którym się podpisujesz nie wypadnie pomyślnie. JEst to cokolwiek śmieszne, ale niestety prawdziwe. Nierzadko osoby na stanowiskach mają poważnego “hopla” na punkcie poziomu osoby z którą się spotykają. Zegarek, czy pióro często są wyznacznikiem statusu społecznego, bo słowo “prezes” na wizytówce może mieć w zasadzie każdy właściciel jednoosobowej firmy
Z takich dziwactw - pewien prezes, pewnej dużej firmy na rynku Polskim, organizując turniej tenisa, nie zagrał meczu z nikim poniżej rangi prezesa lub ewentualnie członka zarządu z grona kluczowych klientów. A jak to mawiają, podobno sport znosi bariery i czyni nas równymi …
Odnośnie wizytówki. Często zdaża się nie otrzymać wizytówki lub jej nie wręczyć z powodów zmiany stanowiska, nazwy firmy, czy po prostu wyczerpania zapasów. JEżeli zdaży siętaka sytuacja, zawsze staram się natychmiast po spotkaniu przesłać informację o jego przebiegu do klienta, załączając dane biznesowe w stopce maila. To działą. PRzypuszczam, że brak przekazania wizytówki i utrata kontraktu były wynikem braku kontaktu do Ciebie. Jeżeli nie, to albo trafiłeś na szalonego kolekcjonera wizytówek, albo wyjątkowo wysublimowanego biznesowo człowieka,który uznał to za brak przygotowania się do spotknia = brak szacunku.
Łukasz Wieczorek edytował(a) ten post dnia 14.03.07 o godzinie 00:27
Hmmm, wydaje mi sie ze skoro doszło do spotkania z Klientem to pewnie miał on juz wszystkei namiary Marcina….mało kto spotyka sie bez zapoznania z firma, ofertą. Nie wierze wiec, że Klient Marcina nie mial do niego kontaktu…
faktycznie moze byl kolekcjonerem.
I tutaj przy okazji wchodzimy w temat, który od dawien dawna jest poruszany wśród teoretyków i praktyków sprzedaży. Nie jedno badanie już pokazało, że głównym błędem, powodującym utratę możliwości podpisania kontraktu przez sprzedawcę, jest brak tzw. update’u. Sprzedawca dzwoni, umawia si na spotkanie, rozmawia, robi dobre wrażenie, a potem zapomina, nie ma czasu, odpuszcza temat. Koniec.
A wynika to właśnie z tego, że klient nie będzie się trudził w szukaniu sprzedawcy, choćby nawet sobie zapisał do niego kontakt, miał wizytówkę itp.
Moe jest to kuriozalne, ale nawet przy stosunkach sprzedaży, kiedy obie strony mają równie wielki interes, żeby do niej doprowadzić, to klient zwykle dyktuje warunki i trzyma się prawideł opisanych przeze mnie powyżej.
Ania
Zadbany i dopasowany do klienta wyglad pomaga w uwiarygodnieniu się w oczach rozmówcy.
0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.